AI wpis #012
Ile prawdy jest w zdjęciu z telefonu?
Każde zdjęcie z nowoczesnego telefonu przechodzi przez algorytmy, zanim je zobaczysz. Tryb nocny i HDR głównie wydobywają to, co było w kadrze. Portret, duży zoom i gumka do obiektów potrafią dopisać coś od siebie.
Kuba 4 min czytania

Zrobiłem zdjęcie Motławy o jedenastej wieczorem, z ręki, bez statywu. Na ekranie telefonu wyglądało jak kadr z pocztówki: ostre żurawie, kolorowe odbicia w wodzie, niebo granatowe zamiast czarnego. Tylko że gdy spojrzałem na Motławę na żywo, była ciemna, rozmyta i dużo mniej fotogeniczna.
Nie oszukał mnie żaden filtr. To tak dziś wygląda fotografia w telefonie: każde zdjęcie jest w jakimś stopniu obliczone, a nie tylko zarejestrowane. Warto wiedzieć, jak to działa, bo od tego zależy, czy zdjęciu ufasz.
Dlaczego telefon w ogóle musi „oszukiwać”
Matryca w telefonie jest malutka, a obiektyw mniejszy od paznokcia. Fizyki nie da się przeskoczyć: tak mały aparat łapie mało światła. Duży aparat może sobie pozwolić na uczciwe zdjęcie, telefon musi nadrabiać obliczeniami.
Dlatego producenci od lat stosują fotografię obliczeniową. Zamiast jednego zdjęcia telefon robi ich kilka lub kilkanaście w ułamku sekundy i składa z nich jedno. Część tego procesu to klasyczne algorytmy, część to modele uczenia maszynowego, które na marketingowych slajdach nazywa się po prostu AI.
Co AI naprawdę poprawia
HDR, czyli jasne i ciemne jednocześnie
Zdjęcie pod słońce: albo niebo jest białe, albo twarze są czarne. Telefon robi kilka ujęć o różnej jasności i łączy je tak, żeby było widać i niebo, i twarze. To poprawka, która nie dodaje niczego, czego nie było, tylko pokazuje więcej z tego, co było.
Tryb nocny
Kilka sekund naświetlania, dziesiątki klatek, złożone w jedno i odszumione. Stąd moja pocztówkowa Motława. Scena jest prawdziwa, ale jaśniejsza i czystsza niż to, co widzi oko. To wciąż raczej poprawka niż kłamstwo, pod warunkiem że pamiętasz, że noc naprawdę była ciemniejsza.
Odszumianie i wyostrzanie
Algorytm usuwa ziarno i podbija krawędzie. W normalnym stopniu świetnie. W przesadzonym daje efekt „akwareli”: skóra jak plastik, trawa jak zielona plama, liście jak namalowane pędzlem.
Rozpoznawanie sceny
Telefon rozpoznaje, że fotografujesz jedzenie, zachód słońca albo psa, i dobiera kolory i kontrast. Czasem trafnie, czasem jedzenie robi się bardziej pomarańczowe niż w rzeczywistości.

Gdzie zaczyna się przekłamanie
Tu robi się ciekawiej. Są funkcje, które nie tylko wydobywają to, co było, ale dopisują rzeczy od siebie.
Tryb portretowy
Rozmycie tła w telefonie to w dużej mierze symulacja. Algorytm zgaduje, co jest osobą, a co tłem, i rozmywa tło. Przy włosach, okularach i kieliszkach często się myli: kosmyk włosów znika, krawędź okularów się rozpływa. Nie jest to groźne, ale jest wymyślone.
Duży zoom cyfrowy
Przy mocnym przybliżeniu telefon ma za mało prawdziwych danych, więc „dopowiada” szczegóły, żeby obraz wyglądał ostro. Napisy daleko na tablicy mogą wyglądać wyraźnie, a jednocześnie być częściowo zgadnięte. Jeśli fotografujesz numer rejestracyjny albo tekst jako dowód, pamiętaj, że przy dużym zoomie zdjęcie może pokazywać ostrość, której aparat naprawdę nie zarejestrował.
Gumka do obiektów i wypełnianie generatywne
Coraz więcej telefonów i aplikacji pozwala usunąć przechodnia z tła albo „dorobić” brakujący kawałek nieba, gdy poszerzasz kadr. Model wypełnia dziurę czymś wiarygodnym. Słowo klucz: wiarygodnym, nie prawdziwym. Na zdjęciu z wakacji to nie problem. Na zdjęciu mieszkania do ogłoszenia albo zdjęciu szkody dla ubezpieczyciela to już może być problem.
Upiększanie twarzy
Wygładzanie skóry, powiększanie oczu, wyszczuplanie. Bywa włączone domyślnie w przednim aparacie. Jeśli twoje selfie wyglądają dziwnie gładko, zajrzyj do ustawień aparatu.
Jak to kontrolować
- Sprawdź ustawienia aparatu. Wiele telefonów pozwala wyłączyć upiększanie, zmniejszyć „optymalizację sceny” albo wyłączyć automatyczny tryb nocny.
- Używaj zoomu optycznego, jeśli telefon ma kilka obiektywów. Przełączanie na przybliżenia oznaczone jako obiektywy (np. 2x, 3x lub 5x, zależnie od modelu) daje prawdziwe dane, a zoom cyfrowy powyżej nich w większym stopniu zgaduje.
- Tryb zdjęć w formacie RAW (jeśli telefon go ma) zapisuje dane z mniejszą obróbką. Pliki są większe i wymagają edycji, ale lepiej oddają to, co aparat naprawdę zarejestrował.
- Zachowuj oryginały. Aplikacje galerii zwykle pozwalają cofnąć edycję. Jeśli zdjęcie ma być dowodem, nie przepuszczaj go przez żadne upiększacze.
- Sprawdzaj informacje o edycji. Niektóre aplikacje i telefony zapisują w pliku informację, że zdjęcie było edytowane z użyciem AI. To kierunek, w którym idzie branża, ale jeszcze nie wszędzie działa tak samo.
Zdjęcia innych też są obliczone
Ta wiedza przydaje się nie tylko przy własnych zdjęciach. Zdjęcie noclegu w ogłoszeniu, samochodu na sprzedaż czy produktu w sklepie internetowym również mogło przejść przez telefon, który rozjaśnił ciemny pokój i wyprostował krzywe ściany. A czasem przez aplikację, która dopisała widok z okna. Patrz na takie zdjęcia z lekkim dystansem i proś o więcej ujęć, najlepiej w różnych warunkach.
Z AI w ogóle jest jak z tym, co opisywałem w tekście o zadaniach, które oddaję modelowi: świetnie wygładza, ale nie zawsze mówi prawdę. Przy zdjęciach zasada jest ta sama. Im ważniejsze, żeby coś było prawdziwe, tym mniej obróbki.


