W firmie wpis #017
Dwa tygodnie pracy z działki na internecie mobilnym
Dwa tygodnie pracowałem z działki rodziców na Kaszubach, gdzie zasięg ma swoje humory. Najwięcej dał nie drogi sprzęt, tylko przeniesienie routera LTE z kuchni na półkę przy oknie na strychu.
Kuba 4 min czytania

Rodzice mają działkę na Kaszubach, dziesięć minut spacerem od jeziora. Drewniany domek, altana, komary wielkości wróbli i zasięg, który w kuchni jest, a w pokoju obok już go nie ma. W tym roku postanowiłem spędzić tam dwa tygodnie, pracując zdalnie. Szef się zgodził pod jednym warunkiem: „Na porannych spotkaniach masz być widoczny, a nie zamrożony w dziwnej minie”.
Udało się, choć pierwszego dnia router stał w złym miejscu, a ja mówiłem do szefa zamrożoną twarzą.
Krok zero: sprawdź zasięg, zanim spakujesz laptopa
Operatorzy publikują mapy zasięgu na swoich stronach. To dobry punkt startu, ale mapy pokazują teorię: zasięg na zewnątrz, w otwartym terenie. W drewnianym domku za lasem może być zupełnie inaczej.
Dlatego najlepszy test to test na miejscu. Poprosiłem tatę, żeby w weekend przed moim przyjazdem uruchomił na swoim telefonie test prędkości w kilku miejscach: w kuchni, w pokoju, w altanie. Taki test pokazuje trzy liczby:
- pobieranie (download), ważne przy ściąganiu plików i oglądaniu,
- wysyłanie (upload), ważne zwłaszcza przy wideorozmowach, bo to twój obraz leci do innych,
- ping, czyli opóźnienie. Im mniej, tym lepiej. Przy wysokim pingu rozmowa ma irytujące opóźnienia.
Do wideorozmowy w przyzwoitej jakości nie potrzeba kosmicznych prędkości. Kilka megabitów na sekundę w obie strony i stabilne połączenie wystarczą zwykle w zupełności. Ważniejsza jest stabilność niż rekord w teście.
Uwaga: jeśli w rodzinie są telefony w różnych sieciach, sprawdź każdą. U rodziców jeden operator miał w domku ledwie jedną kreskę, a drugi całkiem przyzwoity sygnał.
Hotspot z telefonu czy router mobilny
Hotspot z telefonu
Najprostsze rozwiązanie: telefon udostępnia internet laptopowi przez Wi-Fi. Zero dodatkowego sprzętu.
Minusy przy dłuższej pracy:
- telefon się grzeje i szybko rozładowuje, więc musi być cały czas podłączony do ładowarki,
- jak ktoś zadzwoni albo wyjdziesz z telefonem do ogrodu, laptop traci internet,
- telefon to zwykle nie najlepsza antena w domu.
Na kilka dni w porządku. Na dwa tygodnie codziennej pracy męczące.
Router mobilny LTE lub 5G
Osobne urządzenie z kartą SIM, które tworzy sieć Wi-Fi, jak domowy router. Są małe, na baterię, i stacjonarne, zasilane z gniazdka. Te stacjonarne mają zwykle lepsze anteny i gniazda na antenę zewnętrzną.
Pożyczyłem rodzicom mój stacjonarny router LTE i na tym pracowałem. Zalety: telefon jest wolny, sieć jest stabilna, a router stoi tam, gdzie ma najlepszy sygnał, a nie tam, gdzie leży telefon.
5G daje większe prędkości, ale tylko tam, gdzie jest dobry zasięg 5G. Na wsi często lepiej sprawdza się solidne LTE niż słabe 5G. Sprawdź, co jest dostępne w miejscu, gdzie będziesz.

Gdzie postawić router
To dało mi najwięcej, a nic nie kosztowało.
- Wysoko i przy oknie, najlepiej od strony, gdzie jest najbliższy maszt. Router na podłodze za kanapą to najgorsze możliwe miejsce.
- Szukaj metodą prób. Wiele routerów ma w panelu administracyjnym albo w aplikacji wskaźnik jakości sygnału. Przenosiłem router co kilka minut i patrzyłem na liczby. Różnica między kuchnią a strychem była ogromna.
- Z dala od metalu. Metalowy dach, lodówka, szafa z blachy potrafią mocno tłumić sygnał.
Jeśli i tak jest słabo, rozwiązaniem jest antena zewnętrzna montowana na zewnątrz budynku i podłączona kablem do routera. To już większy wydatek i trochę dłubania, ale na działkach i wsiach potrafi zmienić „prawie nie działa” w „działa normalnie”. Przed zakupem sprawdź, czy router ma gniazda antenowe i jakie pasma obsługuje antena.
Pakiet danych: ile tego potrzeba
Wideorozmowy zjadają sporo danych, szczególnie gdy masz kilka godzin spotkań dziennie. Do tego aktualizacje, synchronizacja plików, muzyka.
Moje rady:
- Sprawdź, czy pakiet jest naprawdę nielimitowany, czy ma limit, po którym prędkość spada.
- Wyłącz automatyczne aktualizacje i synchronizację dużych plików na czas pracy przez internet mobilny albo przesuń je na noc.
- Przy spotkaniach bez potrzeby pokazywania się wyłącz kamerę. Dźwięk zużywa ułamek tego, co obraz.
Wideorozmowy bez zamrożonej miny
- Kabel zamiast Wi-Fi, jeśli router ma gniazdo sieciowe. U mnie laptop i router stały w tym samym pokoju, więc kabel był prostszy niż walka z Wi-Fi przez drewnianą ścianę.
- Słuchawki z mikrofonem, bo w altanie ptaki, kosiarka sąsiada i wiatr. Dobre mikrofony w słuchawkach potrafią to odciąć, o czym pisałem przy okazji słuchawek z redukcją szumów.
- Plan B: hotspot z telefonu w drugiej sieci, gotowy do włączenia w dziesięć sekund. Raz mi się przydał, gdy router zgubił zasięg w czasie burzy.
Bezpieczeństwo, bo to praca
Własny router to twoja sieć, więc zadbaj o nią jak o domową: zmień domyślne hasło do Wi-Fi i do panelu administracyjnego, włącz szyfrowanie WPA2 lub WPA3. Do spraw służbowych używaj firmowego VPN, jeśli pracodawca go ma. Wszystko to jest dużo bezpieczniejsze niż kawiarniane albo hotelowe Wi-Fi, o którym pisałem w tekście o publicznych sieciach na wakacjach.
Czego się nauczyłem
Przez dwa tygodnie miałem jedną przerwę w połączeniu, podczas burzy. Zasięg na działce był lepszy, niż się bałem, pod warunkiem że router stał na półce przy oknie na strychu. A koledzy na porannych spotkaniach po tygodniu przestali pytać, czemu mam za plecami drewnianą ścianę i wędkę.


