Bezpieczeństwo wpis #016
15 minut sprawdzania, zanim wyślesz zaliczkę za nocleg
Domek nad jeziorem w świetnej cenie, właściciel prosi o zaliczkę przelewem, a na miejscu okazuje się, że domku nie ma albo ma innego właściciela. Zdjęcia, adres, właściciel i jedna rozmowa telefoniczna zwykle wystarczą, żeby to wyłapać przed przelewem.
Kuba 4 min czytania

Siostra koleżanki z pracy zapłaciła w zeszłym roku 1200 zł zaliczki za apartament nad morzem. Zdjęcia piękne, cena dobra, właściciel miły i szybko odpisywał. Przyjechali z dziećmi pod wskazany adres. W mieszkaniu mieszkała starsza pani, która nigdy nikomu niczego nie wynajmowała. Zdjęcia pochodziły z zupełnie innego ogłoszenia, a „właściciel” przestał odbierać telefon dzień po przelewie.
Takie historie co sezon wracają w ostrzeżeniach policji i zespołów bezpieczeństwa, takich jak CERT Polska. Mechanizm jest prosty, a obrona też. Wystarczy kwadrans sprawdzania przed przelewem.
Jak działa to oszustwo
Są dwa główne scenariusze.
Fałszywe ogłoszenie. Oszust kopiuje zdjęcia i opis prawdziwego obiektu (albo wymyśla obiekt od zera), wystawia go w niższej cenie na portalu z ogłoszeniami, w grupie w mediach społecznościowych albo na własnej stronie. Prosi o zaliczkę przelewem lub BLIK-iem. Potem znika.
Podszycie się pod platformę rezerwacyjną. Dostajesz wiadomość, że „rezerwacja wymaga ponownego potwierdzenia karty” albo „płatność nie przeszła, prosimy o przelew” z linkiem do strony łudząco podobnej do znanego serwisu. Czasem taka wiadomość przychodzi nawet przez prawdziwą platformę, bo przestępcy przejmują konta obiektów. Link prowadzi na fałszywą stronę płatności.
Sygnały ostrzegawcze
Żaden z nich sam w sobie nie przesądza sprawy, ale dwa lub trzy naraz to powód, żeby się zatrzymać.
- Cena wyraźnie niższa niż podobne obiekty w tej samej okolicy i terminie.
- Pośpiech. „Mam jeszcze dwie osoby chętne, jeśli nie wpłaci pan dziś, to przepadnie”.
- Prośba o przejście z platformy na prywatny komunikator albo e-mail.
- Płatność tylko przelewem, BLIK-iem na telefon albo przekazem pieniężnym, bez możliwości zapłaty kartą czy przez system platformy.
- Wymijające odpowiedzi na konkretne pytania o okolicę, dojazd, parking.
- Brak chęci na rozmowę wideo albo pokazanie obiektu „na żywo”.
- Nowe konto lub profil bez historii i opinii.

Piętnaście minut sprawdzania
1. Wyszukiwanie zdjęć (3 minuty)
Wyszukiwarki pozwalają szukać po obrazie: wgrywasz zdjęcie albo wklejasz jego adres i dostajesz miejsca w sieci, gdzie się pojawia. Jeśli zdjęcia „twojego” domku są też w ogłoszeniu w innym mieście, pod inną nazwą albo na stronie hotelu, to wiesz wszystko.
Przy okazji: zdjęcia noclegów bywają mocno podrasowane, także automatycznie przez telefon. Szeroki kąt, rozjaśnione wnętrza, czasem dorobiony widok. To nie zawsze oszustwo, ale warto patrzeć z dystansem. O tym, co algorytmy robią ze zdjęciami, pisałem w tekście o AI w zdjęciach z telefonu.
2. Adres na mapie (3 minuty)
Poproś o dokładny adres. Sprawdź go na mapie i w widoku ulicy. Czy budynek wygląda jak na zdjęciach? Czy widok z okna w ogóle jest możliwy z tego miejsca? Oszuści często podają ogólnik w stylu „blisko plaży, adres wyślę po wpłacie”. To czerwona lampka.
3. Właściciel i firma (4 minuty)
Jeśli wynajmuje firma, sprawdź ją w publicznych rejestrach: CEIDG dla jednoosobowych działalności, KRS dla spółek. Wpisz nazwę obiektu i numer telefonu w wyszukiwarkę razem ze słowami „oszustwo” albo „opinie”. Zobacz, czy obiekt ma prawdziwe opinie w kilku niezależnych miejscach, a nie tylko pięć zachwytów z tego samego dnia.
4. Rozmowa (5 minut)
Zadzwoń. Zadaj pytania, na które zna odpowiedź tylko ktoś, kto tam był: jak wygląda wjazd, gdzie jest najbliższy sklep, czy w łazience jest wanna czy prysznic. Poproś o krótkie wideo z obiektu albo rozmowę wideo. Prawdziwy właściciel zwykle nie ma z tym problemu. Oszust nagle ma „słaby zasięg”.
Bezpieczna płatność
- Płać przez system platformy, na której znalazłeś ofertę. Nie wychodź z platformy na prywatne ustalenia, nawet jeśli gospodarz kusi rabatem.
- Karta zamiast przelewu. Przy płatności kartą w wielu przypadkach da się złożyć w banku reklamację transakcji, tzw. chargeback. Przelew na obce konto jest dużo trudniej odzyskać.
- Nie płać BLIK-iem na numer telefonu nieznanej osoby. Te pieniądze praktycznie od razu są u odbiorcy.
- Linki do płatności wpisuj sam. Jeśli dostajesz wiadomość, że płatność trzeba powtórzyć, zaloguj się do platformy samodzielnie, z aplikacji albo wpisując adres, a nie z linku w wiadomości. Mechanizm jest ten sam, co w fałszywych SMS-ach o dopłacie do paczki.
- Umowa lub potwierdzenie na piśmie z danymi właściciela, adresem obiektu i warunkami zwrotu zaliczki.
Już zapłaciłeś i coś jest nie tak
Nie czekaj, aż „może się odezwie”.
- Zadzwoń do swojego banku i zgłoś sprawę. Przy płatności kartą zapytaj o reklamację transakcji. Przy przelewie poproś o próbę zatrzymania środków. Szanse są tym większe, im szybciej działasz.
- Zgłoś sprawę na policję. Zachowaj całą korespondencję, zrzuty ogłoszenia, numer konta i telefonu.
- Zgłoś ogłoszenie administratorowi portalu lub grupy, żeby nie trafiło do kolejnych osób.
- Zgłoś fałszywą stronę do CERT Polska przez incydent.cert.pl. Strony wyłudzające dane trafiają na listę ostrzeżeń i są blokowane.
- Jeśli podałeś dane karty na fałszywej stronie, zastrzeż kartę od razu.


