Do treści
~/cosnaczasie 34 wpisy ostatni: Gdańsk, PL
Menu

Bezpieczeństwo wpis #031

Jak sprawdzić sklep internetowy, zanim zapłacisz

Mama wysłała mi zrzut ekranu z reklamą płaszcza za jedną trzecią ceny i pytaniem „brać?”. Sprawdzenie sklepu zajęło mi dziesięć minut. Przy okazji przejrzałem raport o sklepie, który dostał w niezależnej bazie 90 na 100 punktów ryzyka, i od tamtej pory wiem dokładnie, na co patrzeć.

6 min czytania

Telefon i karta płatnicza na ciemnym stole

Mama Halina ma od kilku miesięcy nawyk, który sam jej wpoiłem: zanim kliknie w coś podejrzanego, robi zrzut ekranu i wysyła mi na komunikatorze. Zaczęło się od SMS-ów o dopłacie do paczki. We wrześniu przyszedł zrzut z Instagrama: wełniany płaszcz, przekreślona cena, obok jedna trzecia tej ceny, napis „ostatnie sztuki” i licznik czasu. Pod spodem: „Brać? Taki jak u pani z apteki”.

Nie wziąłem od razu telefonu, żeby powiedzieć „nie”. Usiadłem i sprawdziłem. Zajęło to dziesięć minut i opiszę je krok po kroku, bo ten sam schemat przyda się przy każdym sklepie, którego nie znasz.

Krok 1: kto sprzedaje

W stopce każdego sklepu, który sprzedaje konsumentom w Unii, powinny być dane firmy: pełna nazwa, adres, numer w rejestrze i numer podatkowy. W Polsce to KRS albo CEIDG oraz NIP. W innych krajach mają swoje odpowiedniki.

Sama obecność numeru nic nie znaczy, numer można przepisać od kogoś innego. Dlatego sprawdzam go w rejestrze:

  • polska firma: wyszukiwarka KRS albo CEIDG i biała lista podatników VAT, gdzie widać też numery kont firmy,
  • firma z Unii: system VIES, który potwierdza unijny numer VAT,
  • zgodność: czy nazwa i adres w rejestrze to te same, co na stronie.

Sklep z płaszczem nie miał w stopce żadnego numeru. Miał nazwę po angielsku, adres e-mail i formularz kontaktowy. To pierwsza czerwona lampka.

Krok 2: co stoi pod adresem

Adres z regulaminu wpisuję w mapę i patrzę w widok ulicy. Biurowiec z setką firm, dom jednorodzinny, magazyn na drugim końcu świata, a „siedziba” w Europie? Każdy z tych przypadków coś mówi. Uczciwa mała firma też może mieć adres w domu, więc to nie wyrok, ale w połączeniu z innymi sygnałami ma znaczenie.

Krok 3: regulamin zwrotów

To część, której nikt nie czyta, a powinien. Szukam trzech rzeczy:

  • dokąd wraca towar. Jeśli adres zwrotu jest poza Unią albo „podawany po kontakcie z obsługą”, prawo do odstąpienia od umowy w praktyce robi się fikcją,
  • kto płaci za zwrot. Paczka do Azji potrafi kosztować więcej niż płaszcz,
  • skąd przychodzi paczka. Jeśli sklep udaje europejską markę, a wysyła z drugiego końca świata, możesz dostać do zapłaty cło i VAT przy odbiorze.
Dłonie przy laptopie z długim tekstem na ekranie w ciemnym pokoju

Krok 4: wiek domeny i historia

Wiek domeny sprawdza się w rejestrze domen (WHOIS). Sklep z płaszczem miał domenę od pół roku. Samo w sobie nic złego, każdy kiedyś zaczynał. Ale pamiętaj o odwrotnej pułapce: stare domeny kupuje się na aukcjach, żeby wyglądały poważnie. Dlatego zaglądam też do archiwum internetu, które pokazuje, co pod tym adresem stało rok czy dwa lata temu. Jeśli trzy lata temu był tam blog o wędkarstwie, a dziś jest „rodzinna manufaktura od 1987 roku”, wiesz, z czym masz do czynienia.

Krok 5: opinie i wieczna wyprzedaż

Opinie na stronie sklepu pomijam, bo sklep sam decyduje, co tam pokazuje. Patrzę w niezależne serwisy opinii i w grupy na Facebooku. Szukam nie tyle oceny, ile powtarzających się historii: „towar inny niż na zdjęciu”, „nie odpowiadają na maile”, „adres zwrotu w Chinach”.

Druga rzecz to cena. Przekreślona cena, która jest przekreślona od zawsze, to nie promocja. W Unii od 2022 roku przy obniżce sklep musi podać najniższą cenę z ostatnich 30 dni przed nią. Jeśli „wyprzedaż” trwa cały rok, a licznik czasu resetuje się po odświeżeniu strony, to tylko sztuczna presja. Działa na tej samej zasadzie co SMS-y „paczka zostanie zwrócona w ciągu 24 godzin”, które opisywałem przy fałszywych dopłatach do paczek.

Narzędzie, które robi to za ciebie

Pięć kroków ręcznie to dziesięć minut dla kogoś, kto wie, gdzie kliknąć. Mama nie wie i nie musi. Dlatego pokazałem jej serwis, w którym część tej pracy jest już zrobiona. U nas w rodzinie obowiązuje teraz prosta reguła: sprawdź sklep, zanim kupisz, a dopiero potem wyciągaj kartę.

Sprawdzsklep.pl jest darmowy. Wpisujesz adres sklepu, a serwis pokazuje wynik w punktach ryzyka od 0 do 100 i sygnały w sześciu kategoriach: między innymi tożsamość sprzedawcy, wysyłka i zwroty, domena i historia, technologia sklepu. Przy każdym sygnale jest źródło i zrzut strony sklepu z dnia sprawdzenia, więc nie musisz wierzyć na słowo. Dane firm sprawdzają w rejestrach (VIES, KRS, biała lista VAT, brytyjski Companies House), a regulaminy czytają pod kątem tego, dokąd wraca towar i kto płaci za zwrot. Sami podkreślają, że nie zbierają opinii, i że brak sklepu w ich bazie nie oznacza, że jest bezpieczny.

Sklepu z płaszczem w bazie nie było, więc zrobiłem to ręcznie, jak wyżej. Ale żeby mama zobaczyła, jak wygląda raport, otworzyłem jeden z przykładów z ich strony głównej.

Telefon skanujący kod na paczce

Jak wygląda sklep z wynikiem 90 na 100

Przykładem był noirski.com, sklep z odzieżą. Raport w sprawdzsklep.pl ze sprawdzenia z 17 września 2026 r. daje mu ocenę „bardzo wysokie ryzyko”: 90 na 100 punktów ryzyka i sygnały we wszystkich sześciu kategoriach. Na górze strony stoi wprost: „Nie kupuj w tym sklepie”. Według tego raportu:

  • sprzedawca nie podaje numeru rejestrowego firmy, numeru VAT ani numeru telefonu,
  • jako siedziba podany jest szeregowy dom mieszkalny w Delfzijl w Holandii, a w holenderskim rejestrze firm (KVK) nie ma pod tym adresem żadnego podmiotu,
  • jako magazyn podany jest adres w Hongkongu, w budynku, który raport opisuje jako znany adres rejestrowy setek spółek-wydmuszek,
  • regulamin mówi, że adres zwrotu zależy od dostawcy, adres zwrotu podawany jest dopiero po kontakcie z obsługą, a koszt zwrotu w całości ponosi kupujący,
  • domena istnieje od 16 marca 2025 r., a sklep działa na platformie Shopify pod automatycznie nadanym identyfikatorem i z zestawem aplikacji typowym dla dropshippingu,
  • na Trustpilot ma ocenę 1,6 na 5 przy 116 opiniach (odczyt z 17 września 2026 r.),
  • ceny są w stałej „wyprzedaży” z przekreśloną ceną regularną, a przy ubraniach brakuje składu materiału.

Mówię to jasno: przy takim wyniku nie kupowałbym tam niczego i odradzam to każdemu, kto mnie pyta. Sześć kategorii z sygnałami ryzyka na sześć to nie jest pech, to wzór. Raport zaleca, żeby nie kupować, a jeśli już się kupiło, działać od razu.

Jeśli już zapłaciłeś

Nie czekaj, aż „może jednak dojdzie”. Terminy uciekają.

  • Chargeback w banku. Jeśli płaciłeś kartą, możesz poprosić bank o zwrot transakcji, gdy towar nie przyszedł albo jest niezgodny z opisem. Banki mają na to terminy, więc zgłoś sprawę jak najszybciej.
  • UOKiK i rzecznik konsumentów. Przy sklepie z Polski pomoże miejski albo powiatowy rzecznik konsumentów.
  • Europejskie Centrum Konsumenckie. Przy sprzedawcy z innego kraju Unii pomaga bezpłatnie w sporach transgranicznych.
  • CERT Polska. Jeśli strona wyłudziła dane karty albo logowania, zgłoś ją przez incydent.cert.pl, a w banku od razu zastrzeż kartę.

Mechanizm jest ten sam, co przy fałszywych ogłoszeniach noclegów: pośpiech, okazja, której nie można przegapić, i płatność, zanim zdążysz pomyśleć.

Jak skończyło się z płaszczem

Mama płaszcza nie kupiła. Sklep bez numerów firmy, z adresem zwrotu „po kontakcie” i licznikiem, który po odświeżeniu znów pokazywał 14 minut, nie przeszedł nawet połowy listy. W październiku pojedziemy razem do sklepu w Gdyni, w którym można płaszcz przymierzyć. A zrzut ekranu z reklamą wylądował w folderze, który mama nazwała „oszuści”. Ma tam już jedenaście plików.

Dalej: Bezpieczeństwo

Czytaj dalej

Wszystko z tematu